Czarne chmury nad Caracas – blackout w Wenezueli

Wenezuela przeżywa gorączkę polityczną i gospodarczą od początku 2019 roku. 10 stycznia prezydent Nicolas Maduro został wybrany na drugą kadencję, lecz mieszkańcy kraju zażądali ustąpienia socjalistycznego prezydenta oraz jego rządu. Na czele opozycji stanął Juan Guiado, który ogłosił się 23 stycznia nowym reprezentantem kraju. Wiele przywódców światowych, m.in. Donald Trump oraz państwa członkowskie UE, oświadczyło, że uznaje go za prawowitego przywódcę kraju. Następnie, 2 lutego wysokiej rangi generał sił powietrznych wenezuelskich ogłosił, że akceptuje Juana Guaido za tymczasowego prezydenta i jednocześnie wezwał resztę kraju oraz innych wysokiej rangą generałów o wstawienie się za nowym przywódcą i odwrócenie się przeciwko poprzedniemu prezydentowi. Uważał bowiem, że ponad 90% sił zbrojnych wenezuelskich jest przeciwko Maduro. Wezwał również swoich rodaków do manifestacji i obalenia rządu socjalistycznego i walkę o demokrację.

Największe manifestacje odbywały się w stolicy kraju – Caracas, w którym na ulicach przemawiał Juan Guiado. Na jakiś czas tymczasowy prezydent musiał opuścić kraj, lecz w zeszłym tygodniu wrócił z powrotem do kraju. Po tym fakcie, 7 marca został wykonany sabotaż na największą krajową elektrownię wodną w Guri, co spowodowało, że 96 % Wenezueli jest bez prądu, a w tym jej serce – Caracas. Dzisiaj mija 4 dzień, odkąd kraj i jego mieszkańcy są bez energii. Sparaliżowana jest cała infrastruktura: wodociągi, skrzyżowania, oświetlenie, stacje benzynowe (pompy elektryczne, pompujące paliwo). Najbardziej dramatyczna sytuacja jest w szpitalach. Z powodu kilkudniowego braku prądu zmarło już 15 pacjentów, którzy byli poddawani dializie. Na licznych nagraniach i w wiadomościach od mieszkańców widzimy, jak przez ostatnie dni lekarze i mieszkańcy ręcznie wykonują wielogodzinne resuscytacje m.in. na noworodkach, ponieważ żadne maszyny, podtrzymujące życie, nie funkcjonują, w tym te dostarczające tlen.

Innym powodem braku prądu jest niefunkcjonowanie wielu elektrowni, wykorzystujących ropę naftową, którą Wenezuela ma pod dostatkiem. Powodem jest zaniedbanie infrastruktury, związanej z elektrowniami. Wenezuela nie ma funduszy na ich naprawę oraz boryka się z sankcjami nałożonymi przez niektóre kraje.

Za sabotaż obwiniany jest Maduro. Aktualnie mieszkańcy są w dramatycznej sytuacji. Już bez aktualnego blackoutu mieszkańcy Caracas jak i innych miast musieli zmagać się z codziennymi problemami jak: dostęp do bieżącej  wody tylko przez kilka godzin dziennie, w zależności od dzielnicy w której mieszkają i wysoka przestępczość. Nocą ulice słonecznego Caras pustoszeją, ze względu na strach przed kryminalistami i obywatelami, którzy nie widzą dalszych perspektyw i ostatkiem sił robią krok w stronę przestępczości – widząc to jako ostatnią deskę ratunku dla ich rodzin. W wielu dzielnicach nawet w ciągu dnia korzystanie z telefonu na ulicy nie jest bezpieczne i trzeba zachowywać szczególną ostrożność. Należy również zwrócić uwagę na wszechobecną bezdomność wśród dzieci, które przez wiele dni nie mają dostępu do pożywienia.

Przewrót w kraju, hiperinflacja i brak prądu przez ostatnie kilka dni to dla Nas jedynie nagłówki w gazetach i portalach społecznościowych. Dla Wenezuelczyków to ciężka codzienność, która jeszcze do roku 2012-13 była dla nich abstrakcją. Żyli na w miarę wysokim poziomie życia. Dzisiaj każdego dnia muszą stawić czoła inflacji, braku prądu czy wody oraz przestępczości na wysoką skalę.

Marcin Guzdek

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *