Kobiece oblicze finansów: Marta Krupińska

Dyrektor zarządzająca i założycielka serwisu Azimo, jedna z Forbsowej listy „30 under 30 in finance” w 2016 roku, będąca wśród 100 najważniejszych kobiet w angielskim fintechu w 2014 roku, nadal co miesiąc przesyła pieniądze mamie. Nie boi się nazwać siebie feministką, powiedzieć „nie” Brexitowi, Trumpowi i antyimigrackiej ksenofobii. Sama o sobie mówi, że ma „instynkt himalaisty” i „jak się da, to róbmy”.

Od czego się zaczęło? Od potrzeby!

W 2007 roku, tuż po maturze wyjechała do Dublina, gdzie została kelnerką. Wybór był dosyć oczywisty, zarobić coś w przerwie między liceum, a rozpoczęciem studiów, pomóc rodzicom. „Udało się zaoszczędzić 4 tysiące euro, wystarczyło zrobić przelew. Poszłam więc do banku, ale tam przeraziła mnie skomplikowana procedura i wysoka prowizja. Podobnie zresztą było w Western Union dlatego pierwszą firmą jakiej użyłam do przekazów pieniężnych był Ryanair. Po prostu spakowałam pieniądze do kieszeni i przyleciałam do kraju”, komentuje.

Marta Krupińska wróciła do kraju i rozpoczęła studia. Jakie? Psychologię na Uniwersytecie Jagiellońskim, w między czasie rozkręcając start up – portal społecznościowy dla podróżników, Travelnity, który szybko upadł. Po obronie wróciła na Wyspy i dołączyła do zespołu Igrzysk Olimpijskich w Londynie jako Project Manager Russia Park. Tam została „upolowana” przez headhuntera, któremu zaimponowała całą swoją energią i zaradnością. Skontaktował on wkrótce naszą rodaczkę z właścicielami Small World Financial Solution – Michaelem Kentem i Rickym Knoxem. Ich firma zajmowała się organizacją przelewów transgranicznych, kupowaniem i tworzeniem lokalnych oddziałów z tej samej branży. Krupińska miała pomóc stworzyć, na bazie dotychczasowych doświadczeń, nową firmę, w której miałaby objąć stanowisko general managera. I tu pojawiło się Azimo, dzieło jej, Kenta i ściągniętego przez nią specjalisty IT – Marka Wawro.  Zainspirowali się słowami Billa Gatesa, który na szczycie G20 powiedział, że jeśli koszt przekazów pieniężnych zostałby obniżony z 10% do nawet 5%, to odblokowałoby to 15 miliardów dolarów w krajach rozwijających się. Za takie pieniądze można by było wyżywić populację Etiopii przez pół roku, kupić moskitiery dla wszystkich mieszkańców Azji i Afryki, zmniejszając zachorowania na malarię. Chcieli po prostu obniżyć trochę koszty przekazów, dostrzegli niszę i perspektywę ogromnego rynku, patrząc na liczby, szacujące emigrantów na około 250 milionów na świecie. W swoim czasie Krupińska zrobiła także MBA na Columbia Business School, odkrywając, że w 3 tygodnie jest w stanie nauczyć się kluczowych podstaw finansów.

Rozwój Azimo

Azimo umożliwia stosunkowo tanie transfery finansowe do ponad 200 krajów świata, przy czym potrafi na jakiś czas przerwać usługi – np. w czasie referendum w Wielkiej Brytanii, kiedy kursy leciały raz w dół, raz w górę.  Firma pobiera 1% wartości transakcji, podczas gdy inni na rynku nawet 10%. W każdym z państw Azimo ma własny rachunek bankowy, ze środkami gotowymi do wypłaty, gdy tylko system zarejestruje zlecenie transakcji. Gotówka może zostać przekazana „do ręki”, czyli odebrana bezpośrednio w punkcie Azimo lub przelana na Google Wallet, w ciągu kilku do kilkunastu minut.

Nazwa wzięła się z suahili od „ten, kto pomaga”, „ten dobry”, „ten wielki”. Łączy się to z wizją przedsiębiorstwa, integracją technologiczną, stworzeniem jak największej sieci przekazów.

Po starcie, Azimo rozwijało się błyskawicznie: od trojga współzałożycieli do blisko setki pracowników. W ciągu 2 lat założyciele zebrali około 30 milionów dolarów finansowania. Przedsiębiorstwo działa tak samo sprawnie zarówno w Londynie, jak i Krakowie. Pierwszy milion pozyskali od Niemców z E.ventures. Nad Wisłą pracuje m.in. 30-osobowy zespół programistów, tłumaczy, analityków, konsultantów. Obroty wzrastały od początków około 20-25% miesięcznie.

No i co dalej?

Marta Krupińska stawia teraz na nowe technologie. „Będziecie mogli porozmawiać z Azimo i zapytać o przykładowy kurs wymiany w danej chwili”, zapowiada publicznie. Bot ma być stworzony w oparciu o Facebookowego Messengera, który w przyszłości będzie się komunikować płynnie z użytkownikiem w jego ojczystym języku. Dodatkowo Krupińska marzy o potężnym rozwoju firmy, do tego stopnia, że ludzie używaliby zamiast „musze wysłać trochę pieniędzy do domu” „muszę azimować pieniądze”. Chce dotarcia do zerowej marży, zwłaszcza przy możliwościach blockchainów, a także dwucyfrowego udziału w rynku przekazów pieniężnych. Jeśli chodzi o swoje osobiste plany na przyszłość, to chciałaby zrobić jeszcze jeden start up i założyć rodzinę, mieć dzieci. Mówi o tym otwarcie, że warto rozmawiać nie tylko o aspiracjach zawodowych, ale także tych prywatnych.

Małgorzata Sobotka

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *